Zotero – efektywna organizacja źródeł danych

Zotero jest chyba aktualnie jedną z najpopularniejszych aplikacji opartych na rozwiązaniach Semantic Web. Jest to bardzo funkcjonalny dodatek do Firefoxa (od wersji 2.0) ułatwiający archiwizowanie i organizowanie źródeł informacji. Zotero został zaprojektowany przede wszystkim jako narzędzie wspomagające pracę naukową: ułatwiające tworzenie bibliografii. Program automatycznie pobiera szereg danych bibliograficznych podczas przeglądania stron internetowych i baz bibliotecznych – jedyne, co musi zrobić użytkownik, to kliknąć w niebieski znaczek Zotero w prawej części okna z adresem oglądanej strony. Zotero pobiera i segreguje dane: tytuł, dane autora, nr ISBN, informację o wydawcy, ilość stron, numer wydania itd. Pobierane dane możemy także samodzielnie uzupełniać, wprowadzać i korygować.

Zotero
Ikonka Zotero to niebieski znaczek w prawej części paska adresu strony.Kliknięcie na ikonkę generuje wpis do bazy Zotero.

Pozyskane i zorganizowane dane mogą być eksportowane do formatu właściwego dla OpenOffice’a lub MSWord. Niektóre elementy formatowania wyeksportowanej bibliografii mogą być korygowane ręcznie, w ustawieniach konfiguracyjnych programu. Dostaniemy się do nich np. wpisując about:config i filtrując przez słowo „zotero”.

Dane bibliograficzne mogą być automatycznie ściągane są z całkiem długiej listy serwisów . Oczywiście nie oznacza to, że z innych serwisów nie możemy importować danych – możemy zachowywać je jako strony internetowe lub ręcznie oznaczać jako pozycje książkowe, artykuły itd.

Zotero nie służy jednak jedynie jako pomoc w tworzeniu bibliografii, może nam pomóc w codziennej pracy przy organizowaniu wszelkich źródeł informacji w sieci. Z każdej strony internetowej, jednym kliknięciem możemy: stworzyć pełny obraz zapisany wraz z linkiem do strony, opatrzony wybraną przez nas etykietą. Dodatkowo Zotero zapisuje datę dodania strony do katalogu, pozwala nam wybrać kategorię (strona internetowa, artykuł, Podcast, prezentacja, raport itd.) i dostosowując do kategorii rodzaj dodatkowych danych. Zotero pobiera także opis strony, dane o autorze strony, język i inne dane. Możemy także samodzielnie wprowadzić komentarz do strony, dodać do niej notatki i powiązane pliki. W katalogu Zotero możemy także zdefiniować powiązania między poszczególnymi rekordami.

Zotero

Przykład zapisywanych automatycznie danych ze strony internetowej

Równie proste, co wprowadzanie danych jest filtrowanie i przeszukiwanie rekordów Zotero.

AM.

 

Komentarze: 14

Zostaw komentarz »

 
  • Paweł

    Co do ZOTERO, to rozpocząłem rok temu użytkowanie tego programiku z entuzjazmem. Liczyłem się z pewnymi niedoróbkami, ale zaangażowanie jakiegośtam 😉 Amerykańskiego Uniwersytetu, oraz otwarty charakter projektu dawały nadzieje na szybki rozwój.
    Niestety, dziś jestem bardzo rozczarowany… Gdzieśtam wyczytałem euforyczną opinię użytkownika, który stwierdził że program ten znakomicie zastępuje papierowe fiszki namiętnie stosowane przez naszych akademików… i rzeczywiście skoro Akademicy używają tak archaicznych narzędzi.. ich zachwyt nad fiszką internetową skutecznie zahamuje rozwój tego projektu. 😉

    Przechodząc do konkretów:
    Program bardzo fajnie zbiera dane… ale wzorem innych tego typu urządzeń daje bardzo słabe możliwości ich wykorzystania.
    Gdy Twój zbiór danych się rozrośnie… program pokaże dotkliwie swoje wady.
    Raporty są bardzo ubogie bo zawierają jedynie dane z fiszek. Nie możn a dołączyć do nich treści/ obrazów zgromadzonych dokumentów.
    Nie jest również możliwe sensowne przeszukiwanie nazw kolekcji dokumentów. Można jedynie je wylistować co w przypadku 100 pozycji jest mało użyteczne. Program pozwala przypisać każdy dokument do jednej lub kilku kolekcji, jednak gdy wrócisz do tego dokumentu po tygodniu okaże się, że nie można sprawdzić do jakich kolekcji jest on przypisany…
    …na razie tyle, bo jak pomyślę to krew mnie zalewa…;-)

     
     
     
  • Paweł

    Co do ZOTERO, to rozpocząłem rok temu użytkowanie tego programiku z entuzjazmem. Liczyłem się z pewnymi niedoróbkami, ale zaangażowanie jakiegośtam 😉 Amerykańskiego Uniwersytetu, oraz otwarty charakter projektu dawały nadzieje na szybki rozwój.
    Niestety, dziś jestem bardzo rozczarowany… Gdzieśtam wyczytałem euforyczną opinię użytkownika, który stwierdził że program ten znakomicie zastępuje papierowe fiszki namiętnie stosowane przez naszych akademików… i rzeczywiście skoro Akademicy używają tak archaicznych narzędzi.. ich zachwyt nad fiszką internetową skutecznie zahamuje rozwój tego projektu. 😉

    Przechodząc do konkretów:
    Program bardzo fajnie zbiera dane… ale wzorem innych tego typu urządzeń daje bardzo słabe możliwości ich wykorzystania.
    Gdy Twój zbiór danych się rozrośnie… program pokaże dotkliwie swoje wady.
    Raporty są bardzo ubogie bo zawierają jedynie dane z fiszek. Nie możn a dołączyć do nich treści/ obrazów zgromadzonych dokumentów.
    Nie jest również możliwe sensowne przeszukiwanie nazw kolekcji dokumentów. Można jedynie je wylistować co w przypadku 100 pozycji jest mało użyteczne. Program pozwala przypisać każdy dokument do jednej lub kilku kolekcji, jednak gdy wrócisz do tego dokumentu po tygodniu okaże się, że nie można sprawdzić do jakich kolekcji jest on przypisany…
    …na razie tyle, bo jak pomyślę to krew mnie zalewa…;-)

     
     
     
  • Rzeczywiście, eksport danych nie jest w Zotero satysfakcjonujący. Ale nie za bardzo wiem, jak możnaby rozwiązać problem dołączania plików np. graficznych lub treści dokumentów przy takiej metodzie zapisu – tzn. jeśli pliki zapisywane są jako załączniki do różnego typu fiszek.

    Jako mniej doświadczony użytkownik nie poznałem jeszcze wszystkich wad Zotero, to co piszesz faktycznie nie brzmi dobrze. Nie zauważyłem, że kolekcje trudno jest „odfiltrować”. Jeśli masz co najmniej setkę kolekcji, to współczuję… Najbardziej w Zotero spodobała mi się automatyzacja pobierania danych, skuteczność rozpoznawania rodzaju dokumentu, przyporządkowywania odpowiednich wartości do odpowiednich atrybutów i metoda archiwizacji dokumentów – choćby automatyczne pobieranie obrazu strony. Może uda im się jednak trochę lepiej rozwinąć drugą część projektu, czyli „co zrobić z tym co zapisane”…

    A co do papierowych fiszek – to chyba nadal aktualna metoda pracy :). Ale z drugiej strony, wśród moich studentów obserwuję ostatnio raczej niechęć do robienia jakichkolwiek notatek (nawet na marginesie kserokopii), więc papierowe fiszki uważam za zjawisko bynajmniej nie najgorsze z możliwych :).

    pozdrawiam
    artur

    ps. przepraszam za brzydkie formatowanie emotikonek, spróbuję coś z tym zaraz zrobić

     
     
     
  • Rzeczywiście, eksport danych nie jest w Zotero satysfakcjonujący. Ale nie za bardzo wiem, jak możnaby rozwiązać problem dołączania plików np. graficznych lub treści dokumentów przy takiej metodzie zapisu – tzn. jeśli pliki zapisywane są jako załączniki do różnego typu fiszek.

    Jako mniej doświadczony użytkownik nie poznałem jeszcze wszystkich wad Zotero, to co piszesz faktycznie nie brzmi dobrze. Nie zauważyłem, że kolekcje trudno jest „odfiltrować”. Jeśli masz co najmniej setkę kolekcji, to współczuję… Najbardziej w Zotero spodobała mi się automatyzacja pobierania danych, skuteczność rozpoznawania rodzaju dokumentu, przyporządkowywania odpowiednich wartości do odpowiednich atrybutów i metoda archiwizacji dokumentów – choćby automatyczne pobieranie obrazu strony. Może uda im się jednak trochę lepiej rozwinąć drugą część projektu, czyli „co zrobić z tym co zapisane”…

    A co do papierowych fiszek – to chyba nadal aktualna metoda pracy :). Ale z drugiej strony, wśród moich studentów obserwuję ostatnio raczej niechęć do robienia jakichkolwiek notatek (nawet na marginesie kserokopii), więc papierowe fiszki uważam za zjawisko bynajmniej nie najgorsze z możliwych :).

    pozdrawiam
    artur

    ps. przepraszam za brzydkie formatowanie emotikonek, spróbuję coś z tym zaraz zrobić

     
     
     
  • Ja z Zotero tez nie jestem do końca zadowolony, ale namiętnie z niego korzystam. Postanowiłem nawet trochę przy nim popracować. Na początek przetłumaczyłem go (mam nadzieję, że w dobrze, w razie czego proszę o informacje).

    Teraz nasz instytut zastanawia się nad dodaniem do Zotero naszego stylu bibliograficznego.
    Może stworzymy też translatory dla najważniejszych dla nas katalogów.

    dla początkującym polskim użytkownikom polecam:
    http://www.zotero.org/documentation/pierwsze_kroki_z_zotero

    ps. nie wiem czy dobrze zrozumiałem problem o którym pisze Paweł w pierwszym komentarzu. Ale jest łatwy sposób na dowiedzenie się w jakiej kolekcji jest dany element – wystarczy nacisnąć klawisz Ctrl i kolekcja, w której znajduje się dany element podświetli się na żółto.

     
     
     
  • Ja z Zotero tez nie jestem do końca zadowolony, ale namiętnie z niego korzystam. Postanowiłem nawet trochę przy nim popracować. Na początek przetłumaczyłem go (mam nadzieję, że w dobrze, w razie czego proszę o informacje).

    Teraz nasz instytut zastanawia się nad dodaniem do Zotero naszego stylu bibliograficznego.
    Może stworzymy też translatory dla najważniejszych dla nas katalogów.

    dla początkującym polskim użytkownikom polecam:
    http://www.zotero.org/documentation/pierwsze_kroki_z_zotero

    ps. nie wiem czy dobrze zrozumiałem problem o którym pisze Paweł w pierwszym komentarzu. Ale jest łatwy sposób na dowiedzenie się w jakiej kolekcji jest dany element – wystarczy nacisnąć klawisz Ctrl i kolekcja, w której znajduje się dany element podświetli się na żółto.

     
     
     
  • Tłumaczenie wygląda nieźle, gratuluję, za podręcznik też należą się duże wyrazy wdzięczności. Przypuszczam, że tłumaczenie tego programu nie było bynajmniej łatwe i mało czasochłonne…

    Najważniejszy problem, na który chciał chyba zwrócić uwagę Paweł w pierwszym komentarzu dotyczył przeglądania kolekcji. Od pewnego czasu nie korzystam już z Zotero, więc nie wiem, czy istnieje teraz możliwość przeszukiwania kolekcji po nazwach. Jeśli nie, to może to być nieco kłopotliwe.

    Ale może racja, że należałoby wrócić do Zotero i sprawdzić, co się ostatnio zmieniło na lepsze.

    Pozdrawiam
    AM.

     
     
     
  • Tłumaczenie wygląda nieźle, gratuluję, za podręcznik też należą się duże wyrazy wdzięczności. Przypuszczam, że tłumaczenie tego programu nie było bynajmniej łatwe i mało czasochłonne…

    Najważniejszy problem, na który chciał chyba zwrócić uwagę Paweł w pierwszym komentarzu dotyczył przeglądania kolekcji. Od pewnego czasu nie korzystam już z Zotero, więc nie wiem, czy istnieje teraz możliwość przeszukiwania kolekcji po nazwach. Jeśli nie, to może to być nieco kłopotliwe.

    Ale może racja, że należałoby wrócić do Zotero i sprawdzić, co się ostatnio zmieniło na lepsze.

    Pozdrawiam
    AM.

     
     
     
  • Gdy zabierałem się do tłumaczenia Zotero nie wiedziałem że będzie to tak skomplikowane i czasochłonne 🙂

    Niestety kolekcji nadal nie można przeszukiwać po nazwach, ale ja nie mam ich aż tak wielu… Inni znani mi użytkownicy Zotero w ogóle rzadko korzystają z tej zaawansowanej funkcji wyszukiwania.

     
     
     
  • Gdy zabierałem się do tłumaczenia Zotero nie wiedziałem że będzie to tak skomplikowane i czasochłonne 🙂

    Niestety kolekcji nadal nie można przeszukiwać po nazwach, ale ja nie mam ich aż tak wielu… Inni znani mi użytkownicy Zotero w ogóle rzadko korzystają z tej zaawansowanej funkcji wyszukiwania.

     
     
     
  • […] Zotero […]

     
     
     
  • […] Zotero […]

     
     
     
  • Stefan

    Może coś nowego.
    Mamy już 2014 rok i kolejne wersje programu.

     
     
     
  • Stefan

    Może coś nowego.
    Mamy już 2014 rok i kolejne wersje programu.

     
     
     
  • Zostaw komentarz
     
    Your gravatar
    Twoje imię
     
     
     

    Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.