Wszystkiego najlepszego z okazji dnia prywatności danych!

Artur Machlarz ByArtur Machlarz

Wszystkiego najlepszego z okazji dnia prywatności danych!

Dokładnie tydzień temu, 28 stycznia, świętowaliśmy po raz dziesiąty Dzień Prywatności Danych. Hasło „prywatność” i potrzeba jej ochrony jest generalnie czymś znanym, oczywistym, bezdyskusyjnym. Jednocześnie jednak, z różnych powodów, chronimy tą prywatność w znacznie mniejszym stopniu niż prywatność w życiu poza internetem. Mamy skłonność do zachowań ryzykownych, czasem nie zdając sobie z tego sprawy. Mamy skłonność do tego, żeby nad potrzebę prywatności stawiać choćby potrzeby reklamodawców, usługodawców itp.

Gdy mówimy o potrzebie zachowania prywatności w ogóle, myślimy o tym, co robimy w swoim domu, o swoich osobistych zwyczajach, uczuciach, światopoglądzie, sympatiach i antypatiach, stanie posiadania, stanie zdrowia itp. Możliwość utrzymania stanu prywatności jest częściowo zagwarantowana prawnie, częściowo zaś sami nad tym pracujemy nie poruszając pewnych tematów w wystąpieniach publicznych, w rozmowach z dalszymi znajomymi, zamykając drzwi do mieszkania, nie ujawniając publicznie swoich zwyczajów. O czym właściwie mówimy, gdy mówimy o prywatności w internecie i jak możemy o nią dbać (i czy faktycznie powinniśmy)?

Prywatność danych w sieci to tyle co prawo do decydowania jak wiele i jakie informacje prywatne mogą być ujawnione (i komu mogą być ujawnione). Decydowanie się na ujawnianie różnych faktów z życia osobistego na portalach społecznościowych, to sprawa wolnego wyboru. Problem polega na tym, czy zawsze mamy realną kontrolę nad tym, co dzieje się z naszymi danymi, na których ujawnienie świadomie się nie zdecydowaliśmy.

Podstawowe ryzyko związane jest z naszą niefrasobliwością w połączeniu z działalnością przestępców, np.:

  • przypadkową instalacją oprogramowania szpiegującego lub innego złośliwego oprogramowania
  • ujawnieniem haseł
  • lekceważeniem ostrzeżeń o niebezpiecznych stronach www
  • lekceważeniem potrzeby czyszczenia co jakiś czas listy cookies
  • stosowaniem powtarzalnych haseł na różnych stronach www (wyciek listy haseł w połączeniu z mailami w jednym miejscu zagraża naszym kontom w innych miejscach).

Uniknięcie tych zagrożeń nie jest specjalnie trudne. Wystarczy dbać o aktualizację oprogramowania, nie nabierać się na „listy z banku” albo załączniki z tajemniczą „fakturą do opłacenia”, czyścić cookies i historię przeglądarki, dbać o stosowanie odpowiednich haseł (lub używać porządnego oprogramowania zarządzającego hasłami, polecam LastPass).

Być może nieco mniej podstawowe ryzyko związane jest nie z przestępczością, ale z tym, że nasze prawo do prywatności i potrzeby biznesowe różnych firm i organizacji oraz dążenia rządów różnych krajów stoją ze sobą w sprzeczności. Pod hasłem zapewnienia większego poziomu bezpieczeństwa publicznego albo korzyści dla konsumentów informacje o użytkownikach sieci są zbierane, przechowywane, przetwarzane oraz udostępniane innym podmiotom. Na podstawie zbieranych danych oferowane są nam spersonalizowane usługi sieciowe i reklamy. Nieliczne organizacje pozarządowe takie jak Panoptykon albo Watchdog, czasem instytucje unijne, bronią prawa do prywatności i tropią różne sposoby jego łamania – z różnym skutkiem.

Pamiętajmy, że ceną za otrzymywanie spersonalizowanych reklam kontekstowych, za otrzymywanie spersonalizowanych ofert, spersonalizowanych propozycji filmów do obejrzenia w serwisie filmowym jest to, że zbierane są dane na temat naszych preferencji, upodobań itp. Zbierane są nie do końca wiadomo przez kogo i nie wiadomo, jak zostaną wykorzystane np. za 20 lat. Zaufanie do instytucji rządowych należy mieć bardzo ograniczone z powodów oczywistych. Zastanówmy się czasem nad potrzebą korzystania z aplikacji maskujących nasze adresy IP, korzystaniem z „czystych” przeglądarek internetowych, albo surfowaniem wyłącznie w sieci TOR.

Czy koniecznie powinniśmy dbać o prywatność w sieci? Tak lub nie. Formalnie rzecz biorąc, cały czas mamy prawo do prywatności i anonimowości w sieci. Dopóki faktycznie mamy wolność decydowania o tym, co może być publicznie o nas wiadome a co nie, i sami możemy o tym zdecydować, żeby pewne informacje nie były udostępniane, dopóty możemy czuć się swobodnie. Jeśli jest troszkę inaczej, musimy zwracać uwagę na zagrożenia. Jeśli jest drastycznie inaczej, musimy się bardzo pilnować. Jak jest, zostawiam Waszej ocenie. Przyszłość, szczególnie, gdy będzie to przyszłość z coraz większą ilością urządzeń podłączonych do globalnej sieci, rysuje się raczej niewyraźnie.

[AM]

O autorze

Artur Machlarz

Artur Machlarz administrator

Od 2005 pracuje jako infobroker, zajmuje się wyszukiwaniem i opracowywaniem informacji. Specjalizuje się w tworzeniu unikalnych baz danych. Jako pracownik naukowy zajmuje się modelami przetwarzania informacji w systemach rozproszonych. Lubi się wspinać i grać na kontrabasie.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.